WYDZIAŁ SZTUK WIZUALNYCH
zamknij
2017-10-16

"Ćwiczenia duchowe" - wystawa malarstwa prof. Elżbiety Wasyłyk

Malarka, teoretyk sztuki, poetka, dr hab. prof. Akademii Sztuki w Szczecinie. Autorka kilku rozległych cykli malarskich, m. in. Paschy prezentowanej w Instytucie Kultury Polskiej w Rzymie w 2001 r., Kształtu obecności stanowiącego jej   pracę   doktorską na Uniwersytecie im. M. Kopernika w Toruniu, ReKreacji. Misterium Osoby, będącego dziełem habilitacyjnym na ASP w Krakowie, trzech polichromii; min. w kaplicy Kościoła pw. Bożego Ciała w Szczecinie, oraz wielu projektów witraży min. w nawie kościoła pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Darłowie. Trzykrotna stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP i Fundacji Jana Pawła II w Rzymie. Laureatka kilku nagród i wyróżnień w dziedzinie malarstwa i poezji m. in. Nagrody ZPAP 23¬go Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, Wyróżnienia w XI Międzynarodowym Konkursie Poetyckim Sen o Karpatach, 2014, Nagrody Marszałka Województwa Wielkopolskiego, oraz Nagrody Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej w 2017 roku.

 

„Od 2015 roku rozwijam cykl malarski, który zatytułowałam Ćwiczenia duchowe. Merytorycznie wiąże się on z wcześniejszymi cyklami: Kształt obecności, ReKreacja, misterium osoby oraz Chopin. W tym ostatnim pojawił się motyw dłoni na klawiaturze, który stał się bezpośrednią przyczyną stylistyczną tego najmłodszego cyklu. Poprzez kolejne realizacje pragnę w nim zwizualizować to, co najbardziej wewnętrzne w osobie. Myślenie, rozumienie, medytacja, kontemplacja itp. znalazły się w przestrzeni sztuki dzięki takim artystom jak min. Auguste Rodin (Myśliciel), Rembrandt van Rijn (Portret matki), Gian Lorenzo Bernini (Ekstaza św. Teresy) czy Georges de La Tour (Sen św. Józefa). Szukam jednak innego sposobu na wyrażenie tych i podobnych treści i to nie tylko poprzez sylwetę postaci i mimikę twarzy. Interesuje mnie wysiłek duchowo; intelektualny, którego zwieńczeniem może być również radość i odwaga oraz transformująca jestestwo człowieka kontemplacja jako światło rozumienia. Motyw proroka, który pojawił się w tym cyklu stanowi jego tematyczną dominantę znaczeniową.” ( E.Wasyłyk)

 

Od początku swojej samodzielnej drogi twórczej, od pracy dyplomowej pt. ;Światło i błękit;,której miałem okazję towarzyszyć, Elżbieta Wasyłyk dała się poznać jako konstruktorka znamiennych i znaczących kompozycji malarskich, dla których dobór każdego środka ekspresji wizualnej, jego wolumen i sensualny walor, ma symboliczne nasycenie, niesie programowe znaczenie. Taka postawę znamionuje dobór własnej figuratywności malarskiej, czynienie z niej metody perswazji, wyznaczenie pola  semantycznego ekspresji, ale też pewne ograniczenie spontaniczności w pracy malarskiej. Nie dziwi to u Autorki odwołującej się równocześnie do tradycji malarskiej i tradycji filozofii chrześcijańskiej, będących źródłem inspiracji do stawiania sobie zadań, polegających na budowaniu odpowiedzi łączącej nierozdzielnie duchową i wizualną treść. Na tej drodze realizowanej, z jakimś niezachwianym przekonaniem, z przewodnim imperatywem, malarstwo uzasadnia się przemyśleniami, a one istnieć mogą o  tyle, o ile obrazowanie spełniać będzie kryteria estetyczne, wyznaczone przez Autorkę. Nie beż powodu recenzując pracę doktorską Elżbiety Wasyłyk pt.; Kształt Obecności;, prof. Stanisław Rodziński napisał, że ta twórczość; to swoisty dyptyk ukazujący w obrazach i słowach obszary przemyśleń i przeżyć Artystki, która od szeregu lat, krok po kroku  wchodzi w głąb spraw tyleż odwiecznych, co nieustannie aktualnych. Tytuły obrazów są najczęściej nazwą  stawianego problemu. Do tego stopnia, że zachodzi szczególna równowaga pomiędzy obrazem , a słowem; stąd; rozważanie, pół na pół ważenie sensu słowa i sensu obrazu zdaje się najistotniejszą intuicją tego malarsko-pojęciowego dialogu, jaki prowadzi e sobą i ze swoimi środkami ekspresji Autorka. W publikacji; Personalizm w malarstwie polskim; (2010), idąc tropem Teilharda de Chardina, Autorka wyznaje:;postrzegam człowieka jako osobę  ducho-materialną i ten problem stanowi podstawę tematyczną moich rozważań;. Ta postawa jest tyle oryginalna i ambitna, ile trudna, ale dla Elżbiety Wasyłyk konieczna.

Prof. Jacek Waltoś, z recenzji pracy habilitacyjnej dr E. Wasyłyk, Kraków 2011

 

Elżbieta Wasyłyk anatomię ludzkiej figury opanowała znakomicie, a wykorzystuje głównie ekspresję twarzy i dłoni. Okazuje się, że to wystarczy. Rysowane/malowane dłonie mogą powiedzieć więcej niż wypełniony co do centymetra obraz opisujący, co artysta chciał nam powiedzieć. Horror vacui to niedobra recepta na dzieło. Twarz jako obraz duszy istnieje w sztuce, odkąd nasi przodkowie opanowali umiejętność rejestracji indywidualnego charakteru modela. Jedna z legend mówi, że sztuka zaczęła się od obrysu na skale profilu twarzy kochanka, który nakreśliła węglem młoda dama. Portrety Elżbiety Wasyłyk są w wyrazie równie antyczne jak freski z Fajum, ale i równie współczesne jak grafiki Krystyny Piotrowskiej (może nie jest  przypadkiem, że obydwie studiowały w Poznaniu?). Ortodoksyjna metoda; pisania ikon; wymaga ciemnego gruntu, z którego światłem, jak w Genesis, Księdze Rodzaju, buduje się wizerunek świata. Tą metodą posługuje się też Elżbieta Wasyłyk. Może to sposób na malarstwo równie piękne, co mądre i uduchowione? A przy tym nieodległe od współczesności, jak personalizm?

Jeśli działalność artysty nie sprowadza się tylko do zdobienia świata, spełniania takich czy innych oczekiwań społecznych, ale bywa wyrazem własnego stosunku do istotnych problemów naszego gatunku, to twórczość dr Elżbiety Wasyłyk stanowi exemplum, jedno z najcenniejszych w naszym czasie, poważnego traktowania celów sztuki i własnego talentu. Rysowanie suchym pędzlem, które tak Ją niepokoi, to także istotny wkład w rozwój malarskiego warsztatu. Samo zaś rysowanie, biegłe technicznie i wyrafinowane, to przecież powód do najwyższej chwały. Postaci, ich torsy i nogi są narysowane po mistrzowsku. Gama kolorystyczna służy artystycznym celom. Czernie i znalezione pięknie szarości tła pozwalają Artystce na odważne użycie ostrych, czystych barw, które nie kolidują dzięki filtrom kolorów neutralnych. Oranże, czerwienie, błękity czy żółcienie budują narracje i przestrzeń malarską jakoś wbrew swej naturalnej ostentacji ; ta cecha malarstwa Elżbiety Wasyłyk dowodzi Jej mistrzostwa warsztatowego.

Prof. Rafał Strent, fragmenty  z recenzji pracy habilitacyjnej dr E. Wasyłyk, Kraków 2011