Istota zjawiska relatywnej ciszy w komorze antypogłosowej jest punktem startowym dla części powstałych prac. W zupełnej, fizycznej ciszy pojawiają się myśli, które z czasem wypełniają całość naszej świadomości. W sytuacji deprywacji sensorycznej obsesyjne myśli stają się rodzajem auto-tortury. Wypełzają demony wyobraźni, wzmacniając subiektywne odczucie problemów, które nas nękają. Mogą na przykład pojawić się myśli objęte społecznymi zakazami czy nawet myśli o śmierci. Od tych myśli nie ma ucieczki, pełzają w sposób pozbawiony naszej kontroli, ponieważ nie ma żadnego punktu zaczepienia, które pozwoliłoby je skoncentrować na jakimś konkretnym, produktywnym temacie.
We współczesnej kulturze Zachodu cisza i ciemność to tematy niewygodne dla nas i – na dłuższą metę – naszego zdrowia psychicznego. Dlatego uciekamy się do różnego rodzaju dystrakcji, np. przez wiele godzin dziennie korzystając z kieszonkowych centrów rozrywki – a przy okazji stałych źródeł dopaminy. Działa tutaj mechanizm sprzężenia zwrotnego, im bardziej uciekamy od ciszy, tym bardziej staje się dla nas nieznośna. Aktywność tego rodzaju skutkuje alienacją, zagubieniem, brakiem orientacji oraz brakiem koncentracji, często dziś zbiorczo nazywanymi „przebodźcowaniem”. Należy tu jednak podkreślić, że bezmyślność nie jest tożsama z brakiem myśli, czyli tzw. wyciszeniem.
W kulturze Dalekiego Wschodu powstały sposoby wyciszenia umysłu, pozwalające wykorzystać ciszę do zapanowania nad gonitwą myśli. Skorzystanie z nich wymaga jednak koncentracji i wytrwałości, na które stać tylko nieliczne osoby w zachodnim kręgu cywilizacji.
Powiedzieć, że wystawa „Ciszy brzmienie” opowiada o wszystkim co napisano powyżej, byłoby przesadą – bliżej prawdy będzie powiedzieć, że prace na niej pokazane nawiązują na różne sposoby do brzmień Ciszy lub jej ciszy.
~Łukasz Skąpski